Disco ponad wszystko [RELACJA]

SaveInputImage(5)

Nikt nie słucha, wszyscy znają. Tak jest. Oto fenomen muzyki disco polo. Nurt tej popularnej muzyki narodził się w naszym kraju w latach ’80. Muzyka chodnikowa – bo tak właśnie początkowo ją nazywano – swoją popularność osiągnęła dopiero dekadę później. Na topie były wówczas takie zespoły jak Bayer Ful, Boys, Milano,  czy Skaner. Ciężko znaleźć dzisiaj osobę, która nie zna chociaż kilku hitów z tamtych czasów. Stety, czy niestety – początek XXI wieku przyniósł przemiany również na płaszczyźnie muzycznej. Muzyka disco polo niemal wymarła – zaczęła być wypierana przez muzykę pop, hip-hop, rock, żeby w 2007 roku znowu powstać z martwych. Co ciekawe, nie opuszcza nas do dziś i dzielnie walczy z innymi gatunkami muzycznymi, które nieustannie ewoluują. Najlepszym potwierdzeniem jest tłusty bit zespołu Weekend z 2012 roku. „Ona tańczy dla mnie” do dziś uzbierała ponad 80 milionów wyświetleń na Youtube.

Jak to się dzieje? Nie mamy zielonego pojęcia. Na własnej skórze postanowiłyśmy sprawdzić tą magiczną moc. Wybrałyśmy się wczoraj na Scenę Letnią w gdyńskim Orłowie na „Disco Polo – wieczór poezji śpiewanej”, w reż. Tomka Czarneckiego. Zagadka fenomenu została rozwiązana już na samym początku spektaklu. Krótka ankieta z widownią dała jednoznaczną odpowiedź na nurtujące nas pytanie – dlaczego muzyka disco polo jest wciąż żywa? Otóż, zdecydowana większość odpowiedziała „jak już leci, to sobie potańczę”. I chyba jest w tym dużo prawdy. Któż z nas oprze się, żeby nie tupnąć nogą do tych prostych, ale jakże wpadających w ucho dźwięków. Aktorzy po Studium Wokalno – Aktorskim przy Teatrze Muzycznym w Gdyni, pokazali nam zupełnie nowe, świeże podejście do tematu. Z oryginalnych utworów popularnych piosenek, pozostawili jedynie tekst i melodię, dodając nowe aranżacje i ciekawe interpretacje. W takim wydaniu mogłyśmy posłuchać m.in. „Jesteś szalona”, „American Boy”, „Ekologiczna dziewczyna”, „Weselny klimat” czy „Ciało do ciała”. Całość była ze sobą powiązana, tworząc pewną historię. Ku naszemu niezaskoczeniu – cała publiczność była zachwycona. My również. Wisienką na torcie była stylowa scenografia, kostiumy i charakteryzacja. Warto zwrócić też uwagę na instrumenty, spod których wychodziły dźwięki. Na scenie stały perkusjonalia, piano i gitara – czyli wszystko to, co obce jest muzykom disco polo.

Pogoda nie pozwoliła nam obejrzeć spektaklu do końca. Burza na morzu, za plecami artystów, towarzyszyła nam mniej więcej od połowy widowiska. Wrażenie było piorunujące – dosłownie. :-) Niestety na 3 piosenki przed finałem, deszcz dopadł również scenę i organizatorze zostali zmuszeni przerwać wieczór disco. Nie mniej nie zepsuło nam to humorów, melodie usłyszane towarzyszyły nam przez resztę dnia.

Dla zaspokojenia ciekawości podrzucamy skrót, wraz z wypowiedzią reżysera.

Więcej śpiewania i mniej gadania tutaj.

Jeżeli będzie w listopadzie to koniecznie zajrzyjcie do gdyńskiego Centrum Kultury, gdzie będą kolejne spektakle.

A&K

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>