Folklove Pauli&Karola [RECENZJA]

credit_Krzysiek_Adamczyk_1

Polski zespół (z jedną odnogą korzenia w Kanadzie – Paula jest pół-Polką, pół-Kanadyjką) po raz trzeci zachwyca folkowymi dźwiękami. Mowa oczywiście o Paula & Karol. Ta radosna para dała się poznać bliżej dopiero podczas trasy koncertowej z Brodką w 2012 roku, mimo że pierwszy longplay wydali dwa lata wcześniej. Energią zarazili nie tylko Monikę, ale i publiczność, która z koncertu na koncert rosła w siłę. Po pięciu latach od stawiania pierwszych kroków w branży, możemy śmiało powiedzieć, że są filarem polskiego indie popu. Folk w wykonaniu Pauli i Karola, przemycany w każdym utworze, oswaja nas z tym gatunkiem muzycznym i rzuca nań inne światło – takie, którego nie da się nie lubić. Na tych, którzy nie zdążyli się jeszcze o tym przekonać, na półkach sklepowych od 12 września czeka nowy album – Heartwash. Nazwa nie jest przypadkowa. Twórcy wykazali się słowotwórczą lekkością. Tytułowy Heartwash oznacza proces zmywania z siebie negatywnych doświadczeń, które przeszkadzają nam w wykonaniu kolejnego kroku, w pójściu naprzód.

p&k_heartwash_digitalcover

Krążek otwiera piosenka My Bones i jest to zdecydowanie start z grubej rury. Melodia wygrywana przez wszystkie instrumenty, harmonijnie płynie przez cały utwór. Natomiast bębny, za którymi stoi Staszek Wróbel, rzucają się w uszy od pierwszych sekund i cały czas nadają charakteru. Zaraz po tym do naszych uszu dociera tytułowe Heartwash, które w niczym nie ustępuje piosence otwarcia. Tutaj z kolei smaczku dodaje, lekko szarpnięta, wręcz można by powiedzieć muśnięta gitara, za którą odpowiedzialny jest Szymon Najder. Te dźwięki zdecydowanie pozwalają nam zostawić to co złe i ruszyć na przód. Someday, jako singiel promujący doskonale wykonuje swoje zadanie. Nie pozwala obok płyty przejść obojętnie. Ciężko w albumie o faworyta, ale jeśli miałybyśmy wybierać, to byłaby nią właśnie ta pozycja. Energia skumulowana w tej piosence, wyzwala niekontrolowane ruchy w miejscach publicznych, co z kolei generuje różne reakcje ze strony ludzi. Muzycznie wszystko do siebie pasuje perfekcyjnie, a Paula i Karol idealnie współbrzmią. Krótko mówiąc majstersztyk. Wbrew pozorom, płyta bogata jest również w ballady. Należą do nich Runnig Home, Young Girl, Circle’s Getting Wider, oraz zamykająca album Got Me. Spokojna odsłona kojarzy się z Damien’em Rice. Lepszego porównania muzycy nie mogli sobie wymarzyć. Utwory, mimo że spokojne, nie wprawiają w smutny nastrój. Optymizm to chyba łatka, która nigdy nie odczepi się od Pauli i Karola. Znaleźliśmy utwory kipiące energią jak wulkany, posłuchaliśmy ballad – krążek dopełniają utwory wyważone. Don’t Bother, More Than I Know i Cary Me Over, które wydają się lekko duszne, jednak wypływa z nich pewna doza dojrzałości i pełen profesjonalizm, który przy wydaniu już 3 płyty, powinien towarzyszyć każdemu artyście. Całość albumu spajają klawisze oraz bas, za którymi stoją kolejno: Christoph Graf Von Thun Und Hohenstein i Krzysiek Pożarowski.

Płyta pozostawia po sobie nieskazitelne, pozytywne wrażenie. Wszystko ze sobą współgra i dla nas nie ma tu słabych punktów. To, do czego możemy się przyczepić, (jak zwykle) to brak polskich utworów. Jednak płyta tak świetnie brzmi, że nawet i o to nam trudno. Chcemy jedynie z tego miejsca zaapelować do Pauli i Karola, żeby pokazali kiedyś swoją polskość – może być ciekawie. Klimat tego krążka jest idealny na nadchodzące jesienne dni. Gwarantujemy, że gdy odpalicie Heartwash nie będzie miejsca w Waszych umysłach na deszcz.

aga

ocena 1

A&K

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>