Maria Peszek – Kraków [RELACJA]

DSC_5196-e1

Marię Peszek cenimy przede wszystkim za teksty. Za zabawę słowem, ale i bezpośrednie przekazy. Ostatnio wróciła na scenę po dłuższej przerwie. Przerwie – która najwyraźniej zrobiła dobrze i nam i samej artystce. W krakowskim Studiu zaprezentowała naprawdę świetną formę. Porzuciła kontrowersyjny i krzykliwy styl na rzecz normalnego występu.

Koncert rozpoczęła piosenka Ćmy, podczas której członkowie zespołu rozświetlali klub czołówkami. Fani od pierwszych dźwięków dawali wyraz zadowolenia z powrotu Marii. Gromkie oklaski towarzyszyły każdej piosence, co wskazuje na to, że publiczność rzeczywiście stęskniła się za artystką. Po kilkuutworowej przechadzce przez całą twórczość, padła seria piosenek z ostatniej płyty. Wydawać by się mogło, że Jezus Maria Peszek mocno się przejadła. Jednak – to właśnie Sory Polsko, Wyścigówka, Pan nie jest moim Pasterzem wywołały największy entuzjazm wśród tłumu. Szczerze mówiąc my też zareagowałyśmy bardzo pozytywnie. Świetnie było usłyszeć w wersji koncertowej, te mocno kiedyś osłuchane kawałki. Artyści postawili też na nowe aranże – co jest bardzo na plus. Ciało brzmiało fenomenalnie. Sama Maria widać było, że czuła się dobrze. Potwierdził to dobry kontakt z publicznością. Przy takiej atmosferze, nie mogło zabraknąć bisów i wszystkich chórem śpiewających Padam.

Słowem podsumowania – jesteśmy pozytywnie zaskoczone. Niesmak i dystans wywołany przesytem Jezusa, został z pewnością przez Marie zniwelowany. Jeśli macie okazje, zajdźcie na koncert. Spędzicie udany wieczór.

A&K

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>