Natalia Przybysz i jej Prąd poraziły gdyńskie Ucho! [RELACJA]

fot. Marlena Sudak

Natalia Przybysz to zdecydowanie jedna z najważniejszych i najbardziej godnych uwagi osobowości w polskim środowisku muzycznym. Nie od dzisiaj wiadomo, że jest to Artystka kompletna, świadoma swojego głosu i świetnie czująca się na scenie. W gdyńskim Uchu miałyśmy okazję utwierdzić się w tym przekonaniu.

Wypełnione po brzegi Ucho musiało uzbroić się w cierpliwość i chwilę poczekać na artystów. Jednak, gdy tylko pojawili się na scenie, tłum oszalał. Już po pierwszym, tytułowym Prądzie, który publiczność gromko odśpiewała z artystką, Natalia przyznała, że cieszy się z faktu, że nie jest debiutantką, bo nie wiedziałaby teraz, że jest tak zajebiście. Był to dopiero zalążek – publika służyła swoim głosem od pierwszej do ostatniej piosenki. Każdy kolejny utwór wywoływał niepohamowaną radość wśród fanów. Mieliśmy nawet okazję usłyszeć, że jesteśmy najrówniej klaszczącym miastem ze wszystkich, które do tej pory zespół miał okazję odwiedzić. Trzeba przyznać, że dawno nie byłyśmy na tak dobrym koncercie. Publiczność świetnie zgrywała się z zespołem, jak i sama ze sobą. Ogromny szacunek należy się instrumentalistom (Jurkowi Zagórskiemu, Mateuszowi Waśkiewiczowi, Filipowi Jurszczynowi, Hubertowi Zemlerowi), którzy tego wieczora grali naprawdę świetnie. Bez wątpienia była to jedna z lepszych sekcji rytmicznych jaką miałyśmy okazję kiedykolwiek usłyszeć. O pomyłce i złym nabiciu time’u nie było mowy. To profesjonaliści z prawdziwego zdarzenia, którzy działają w symbiozie nie tylko ze sobą, ale również z Natalią, z którą na scenie rozumieją się bez słów. Na uznanie zasługuje również sama Natalia, która podczas Królowej Śniegu udowodniła, że poza wspaniałym głosem i wokalnymi możliwościami, ma również zadatki na basistkę.

Podczas tej półtoragodzinnej muzycznej uczty, usłyszeliśmy i zaśpiewaliśmy cały Prąd oraz kilka bardzo sympatycznych bonusów z poprzednich wydawnictw: m.in. Kozmic Blues, Niebieski, czy świetny cover piosenki I Just don’t know what to do with myself, zespołu  The White Stripes. Miłą niespodzianką było również pojawienie się podczas pierwszego bisu Tymona Tymańskiego, naszego człowieka znad morza, który udziela się gościnnie na ostatniej płycie. Podczas bisu zaśpiewał z artystką XJS i Space ze swojego repertuaru.  Koncert zakończył Miód,  który właściwie już w większości zaśpiewaliśmy sami – ależ była moc!

Marysia Pogorzelska
fot.Marysia Pogorzelska

Natalia Przybysz na scenie czuje się jak ryba w wodzie – swobodnie i lekko. Wie o czym śpiewa, nie próbuje żadnych sztuczek z publicznością oraz nikogo nie udaje. Ciężko oderwać od niej wzrok i słuch. Nie możemy się doczekać, kiedy na początku lipca rozniesie swoją energią całego Openera. Kto jeszcze nie zaznajomił się z tą płytą, powinien szybko to zmienić. [recenzja] A na koncert Natalii trzeba wybrać się obowiązkowo, bo to właśnie dzięki takim artystom i takim koncertom kochamy muzykę na żywo.

Nawet najpiękniejsze słowa nie oddadzą tego co się działo w gdyńskim Uchu. Przekonajcie się sami i zobaczcie fragment koncertu.

A&K

One thought on “Natalia Przybysz i jej Prąd poraziły gdyńskie Ucho! [RELACJA]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>